Rozpoczynając 4 lata temu przygodę z Triathlonem nie myślałem, że…. wiedziałem natomiast, że warto walczyć!

Walczyć nie zawsze znaczy wygrywać – są lepsze i gorsze dni. Jest czas kiedy wszystko co robisz ma dla Ciebie wielki sens, jest Twoim powietrzem, jest Twoją inspiracją do sięgania po więcej – jest całym Twoim życiem. Pasja to piękna rzecz. Wychodzisz na trening i wiesz, że możesz osiągnąć wszystko. Ale są też dni gdy nie wszystko jest tak jak byś chciał. Wtedy zastanawiasz się po co? Czy warto tak się poświęcać, czy warto poświęcać życie towarzyskie, czasami rodzinne, zawodowe … ? Dla takich chwil jak ostatni wtorek – WARTO, naprawdę Warto. Ostatni wtorek był mega wyjątkowy – ślubowanie przed wyjazdem na Pierwsze Igrzyska Europejskie Baku 2015. PKOL, flaga, hymn, nominacja otrzymana od Pani Minister Doroty Idzi (dla niewtajemniczonych, jednej z najlepszych polskich pięcioboistek). Każdy ma przed sobą lub już miał taki „MEGA Wtorek”. Dla każdego taki wtorek to coś innego. Dla mnie nominacja do Baku, podpis na fladze, hymn – dla innych to może być trening, po którym chce się przenosić góry bo wszystko poszło super. Nie zawsze też wiemy co może być dla nas takim wtorkiem, dopiero po fakcie stwierdzamy, że to było to, to był ten dzień, ten start, ten trening, ta sytuacja. Natomiast jestem w 100% pewien, że właśnie dla takich chwil warto!

Warto stawiać sobie cele i Warto je realizować

Dla mnie to już 2 raz w tym roku gdy wiem, że warto!

Dubai Challenge 2015 – to była przygoda i pierwszy raz w tym roku kiedy powiedziałem sobie – właśnie dla takich chwil Triathlon to moje życie.

Pomysł na wyjazd zrodził się podczas pobytu w Calpe. Z jednej strony zaważyła na nim chłodna kalkulacja (początkowe plany zakładały starty na WTS, niestety jeszcze nie teraz dla mnie) oraz „przeczucie” trenera – moja predyspozycja do długich dystansów. Dla tych, którzy wyobrażają sobie DUBAI jako coś mało osiągalnego, drogiego, skomplikowanego logistycznie mogę tylko w skrócie powiedzieć – nie prawda.

Całość organizacji logistyki zajęła nam nie więcej czasu niż organizacja logistyki na inne zawody (Puchary Europy) a czasami nawet na zawody krajowe (tutaj mam na myśli znalezienie noclegu w miejscach takich jak np. Sieraków, Susz, Gdynia). Serwisy takie jak Expedia, Booking dają radę bardziej niż w Polsce. Dodatkowym „atutem” Dubai jest jego egzotyka!

Plan był taki: przyjeżdżamy 2 dni przed startem, start i potem relaks. Dla ciekawych lot Warszawa-Dubai-Warszawa to koszt średnio ok 2tys. Hotel na miejscu – od 50USD za noc. Jedzenie – ceny jak w Polsce. Komunikacja – polecam Taxi – ok 3 razy taniej niż w Polsce 🙂 tak, tak – cena paliwa w kraju, który leży na zbiornikach z ropą to tzw. „bułka z masłem”. Do rzeczy bardziej kosztownych na pewno należą atrakcje turystyczne, bilety wstępu (http://www.burjkhalifa.ae/en/ 828m), Jeep Safari, Ferrai World, Formula1 Abu Dhabi itd. Natomiast można też wynająć samochód i zrobić samodzielny wypad w okolice oraz odwiedzić Shopping Mall 😉 – warto chociażby zobaczyć takie cuda, jak kryty stok narciarski, lodowisko w galerii handlowej czy też potężne akwarium z rekinami, płaszczkami i płetwonurkami 🙂

Dzień przed startem, pogoda wymarzona, bez wiatru, 23C, woda 21C, zero fali – no lepiej być nie może pomyślałem. Teraz dobry sen i rano jazda. Rano na Challenge Dubai to naprawdę rano – start o 6:45. czyli pobudka ok 4 rano i do tego 2 godz różnicy czasu – czyli pobudka w środku nocy. Myślałem, że będzie gorzej. Natomiast niestety w nocy pogoda „lekko” się zmieniła. Niby temperatura taka sama ale niestety wiatr – jakieś 50-60km/h. Wiatr to nie tylko wyzwanie na rowerze, to też duża fala na morzu oraz utrudnienia przy bieganiu. Przez dużą falę trasa pływacka zamiast jednej 1,9km pętli została zmieniona na 2 pętle z wybiegiem na plażę – Ci z Was, którzy doświadczyli wybiegu z wody i ponownym do niej wskoczeniu wiedzą, że to nie ułatwia wyścigu.

Wyścig – wszystko było wyjątkowe. Pływanie na falach, rower z i pod wiatr, bieg po deptaku pod znanym hotelem żagiel Burj Al Arab i meta na czerwonych dywanach. 4h09’35” 43 m-sce w PRO – jak na debiut na połówce – jestem dumny, nie tylko zresztą ja!

Z ciekawostek wyścigowych – rower 33 czas, średnia >40km/h 318W i mijanie takich gwiazd jak Filip Ospaly czy Pete Jakobs – Pete wyprzedziłem też na mecie. I to właśnie ta chwila kiedy wiesz, że warto.

Na mecie lekki niedosyt głównie z powodu „zbyt małego” zmęczenia.Każdy kto startuje w dłuższych wyścigach wie o rozkładaniu tempa i podążaniu za planem. Dobry plan i perfekcyjna realizacja jest lepsze niż Perfekcyjny plan bez niej. To sprawdza się nie tylko w Sporcie.

Na koniec. Życzę wszystkim, którzy to przeczytają abyście mieli jasny, osiągalny cel w życiu zawodowym, sportowym, rodzinnym i konsekwentnie go realizowali – to daje siłę i motywację i sprawia, że stajemy się lepsi i szczęśliwsi. Co do celów sportowych – każdy powinien sobie cel osiągalny. Jeżeli na dziś Twoim celem jest triathlon to zacznij małymi krokami od np. 1/8 IM a nie rzucaj się na pełnego Ironman.

Wszystkiego dobrego – zapraszam do śledzenia BAKU 2015. Start naszych dziewczyny (Agnieszka, Maria, Paulina) sobota 9.20 rano czasu polskiego; ja z Mateuszem start niedziela 9.20 rano
transmisja live http://www.baku2015.com/triathlon/ oraz Polsat Sport Extra

Miłosz

Autor

Miłosz

Napisz kometarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Zaznaczone pola są wymagane.